(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
Poznajmy teraz kilka tajemnic i ciekawostek
zamku w Malborku. Najróżniejsze publikacje
o Malborku zawierają dosyć sporo informacji
o średniowiecznym zamku z owego miasta.
Jednak z reguły omijają one temat intrygujących
tajemnic jakie zamek ten otaczają. Dlatego
jako osoba prywatna postanowiłem sporządzić
tą moją osobistą stronę internetową poświęconą
tajemniczym zjawiskom i tajemnicom zamku
pokrzyżackiego w Malborku. Wszakże wielu
wizytujących Malbork chciałoby coś dowiedzieć
się również i na temat owych tajemnic.
Zacznę od przedstawienia siebie.
Jestem naukowcem (od 1 marca 2007
do 31 grudnia 2007 na pozycji pełnego
profesora na renomowanym uniwersytecie,
przedtem zaś byłym profesorem kolejno
aż na trzech jeszcze innych uniwersytetach
świata - po szczegóły patrz stronę
O mnie (Prof. Dr Inż. Jan Pająk)
z "Menu 2" i "Menu 4" na lewym marginesie).
Moje naukowe "hobby" polega na badaniu
najróżniejszych tajemnic i nieznanych
zjawisk natury. Moje pełne przygód i
podróży życie najlepiej opisane jest
w podrozdziale A4 z tomu 1 monografii
[1/4] "Zaawansowane urządzenia magnetyczne"
dostępnej tu nieodpłatnie za pośrednictwem
"Menu 1" i przesuwnego "Menu 4".
Jeśli zaś kogoś interesują moje
osiągnięcia w zakresie badania
tajemnic, wówczas powinien przeglądnąć
strony jakie wyszczególniłem w
"Menu 2" i "Menu 4" z lewego
marginesu. Szczególnie interesujące
opisy tajemnic jakie dotychczas
badałem, zawarte są w podrozdziałach
A4 oraz V3 z tomów odpowiednio
1 i 16 mojej najnowszej monografii
[1/4] "Zaawansowane urządzenia magnetyczne",
a także w podrozdziałach E1 i F1
tomów 4 i 5 mojej nieco starszej
monografii [8] zatytułowanej
Totalizm.
Obie te monografie można sobie
sprowadzić nieodpłatnie ze
wszystkich witryn internetowych
także wyszczególnionych w
"Menu 4" i "Menu 2".
Jestem częstym odwiedzającym zamek
w Malborku. Niniejsza strona jest
zaś wynikiem owych odwiedzin.
Oto fotografia mnie i mojej żony,
wykonana na tle zamku w Malborku.
Fot. #1: To ja z żoną przy zamku w Malborku.
Zdjęcie z maja 1995 roku. Po prawej stronie tego
zdjęcia wyraźnie widać intrygującą "Bramę Wodną"
zamku w Malborku, a na wierzchołku owej bramy
widać nawet szary stożkowy cokół z "żabą"
pokazaną poniżej na zdjęciu "Fot. #10ab".
* * *
Podczas czytania tej strony warto wiedzieć że:
1. Aby zobaczyć powiększenie
dowolnej fotografii z niniejszej strony internetowej, wystarczy w tym celu
zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto większość tzw. browser'ów
które obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala
na załadowanie każdej ilustracji
do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli
przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć,
a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego
przez siebie software graficznego. 2. Więcej informacji o cechach tej strony zawartych jest w instrukcjach z jej końcowej części. 3. Ci których
zainteresują zaprezentowane poniżej opisy miasta
Malborka, zapraszani są również
na podobne strony poświęcone opisowi prastarych miejscowości
Milicza,
Wszewilek, oraz
Wrocławia.
Strony te daje się też wywołać z "Menu 1" i "Menu 4" poprzez kliknięcie tam na słowa
Milicz,
Wszewilki, lub
Wrocław.
#1.
Podziemna baza UFO pod zamkiem w Malborku:
 
Aby efektywnie ukrywać się
przed ludźmi,
a jednoczesnie aby
ułatwić sobie uprowadzanie ludzi
na pokłady UFO gdzie ludzie rabowani są
ze spermy i owule, UFOnauci opracowali
na Ziemi unikalny system podziemnych
komór i tuneli, jakie spełniają zadanie
sekretnych baz dla ukrywania ich
wehikułów. Powody dla jakich UFOnauci
starannie ukrywają przed ludźmi swoją
działalność na Ziemi, opisane zostały
dokladnie na całym szeregu witryn
internetowych totalizmu, przykładowo
na witrynach
parasitism.about.tc/evil_pl.htm.
god.ez-sites.ws/nirvana_pl.htm.
bandits.netfast.org/military_magnocraft_pl.htm.
gravity.my-place.us/timevehicle_pl.htm;
a także w podrozdziale A3 (z tomu 1)
mojej monografii [1/4] Zaawansowane
urządzenia magnetyczne, oraz w
podrozdziale E1 (z tomu 4) monografii
[8] Totalizm. (Obie te monografie
dostępne są gratiosowo za pośrednictwem
niniejszej strony internetowej.)
Wehikuły UFOnautów zawieszone w owych
podziemnych komorach mogą potem służyć
jako centrale uprowadzeniowe do których
okoliczni indywidualni ludzie są
systematycznie uprowadzani. Nikt
z ludzi nie jest przy tym w stanie
zobaczyć, że właśnie tam ukrywają
się wehikuły UFO, ani zaobserwować
ich przewrotnej działalności
rabunkowej na Ziemi. Ulubione
obszary, gdzie UFOnauci utrzymują
takie podziemne bazy i komory, to
wnętrza stojących samotnie gór i
wzniesień
terenu, jakie dominują
nad otaczającym obszarem w pobliżu
osiedli ludzkich. Kiedyś do owych
podziemnych komór wiodły szkliste
tunele zaczynające się otwarcie na
powierzchni ziemi. UFOnauci ich nie
ukrywali, bowiem okoliczna ludność
wiedziała że tunele te zamieszkiwane
są przez "diabły" albo "dżyny" i
bała się w nie zapuszczać.
Jednak począwszy od początka XX wieku
UFOnauci poukrywali wejścia do tych
tuneli - tak aby dzisiejsi ludzie
którzy nie wierzą w istnienie diabłów,
nie byli już w stanie odnaleźć ich podziemnych
baz. Zdjęcie jednego z nielicznych
takich tuneli jakie ciągle pozostaje
nieukryte nawet do dzisiaj pokazane
jest jako "Fot. #7" poniżej. Jednak
nawet i w tym tunelu już na głębokości
około 10 metrów od jego wejścia wehikuł
UFO wytopił skałę aby uformować rodzaj
muru zaporowego jaki blokuje dalszą część
tego tunelu. W Polsce zidentyfikowanych
zostało aż kilka takich podziemnych
baz UFO. Niektóre z nich obejmują
Sobótkę, Łysą Górę, Babią Górę,
a także podziemia wzniesienia
zwanego "Wzgórze Partyzantów" z
centrum miasta
Wrocławia,
oraz podziemia zamku w
Malborku.
Więcej informacji na ich temat zawartych
jest w moim polskim traktacie
[4c]
o tytule "Tunele NOL spod Babiej Góry",
dostępnym nieodpłatnie z aż kilku
stron wyszczegolnionych w "Menu 4"
z lewego marginesu tej strony.
Ostatnio coraz więcej materiału dowodowego
potwierdza poprzednie ustalenia, że taka
właśnie podziemna baza UFO znajduje się
także pod zamkiem w Malborku. Zamek ten
spełnia wszakże wszelkie warunki nakładane
na owe sekretne bazy UFO, ponieważ jest
on zlokalizowany na niewielkim wzniesieniu
jakie dominuje nad okolicą. Ponadto jest
on starym ośrodkiem cywilizacyjnym.
Owe ustalenia zostają dodatkowo potwierdzone
licznymi obserwacjami szybko przelatujących
UFOnautów dokonywanymi w samym zamku
z Malborka. Zwykle tacy szybko przelatujacy
UFOnauci odnotowywani są jako rozbłyski
białego lub kolorowego światła (niektórzy
obserwatorzy porównują je do ogromnych
iskier elektrycznych, lub do piorunów
kulistych) jakie przebiegają albo ku
dołowi, albo też ku górze w najróżniejszych
pomieszczeniach lub podziemiach zamku.
Jeden z takich szybko przelatujących
UFOnautów został nawet uchwycony na
fotografii pokazanej poniżej - rzuć
okiem na ową unikalną fotografię.
Fot. #2ab:
Dwie fotografie, obie wykonane jedna
po drugiej w tym samym rejonie ganków
prowadzących na główną wieżę zamku w
Malborku. Lewa z fotografii miała
być zwyczajną fotką turystki która
odwiedziała owe ganki. Jednak przez
przypadek owa fotografia uchwyciła
także bardzo szybko przelatującego
(oraz wolno wirującego w locie) UFOnautę,
jaki leciał w dół z głową zwróconą
ku dołowi poprzez owe ganki zamku
w Malborku.
Kolorowo ubrany UFOnauta, jaki szybko
zlatuje z głową skierowaną w dół do
obszaru gdzieś pod owymi gankami zamku,
jest widoczny relatywnie dobrze na owej
fotografii.
Dokładniejsza analiza
podobnych zdjęć UFOnautow i UFO zawarta
została w monografii [4c] jaka udostępniana
jest (bezplatnie) na stronie internetowej
totalizm.nazwa.pl/tekst_4c.htm.
Kiedy osoba ktora wykonała powyższą
fotografię
zorientowała się że jakaś
kolorowa istota błysnęła przed jej
oczami w chwili gdy owa fotografia
została wykonana, tak na wszelki
wypadek osoba ta powtórzyła fotografowanie.
Dlatego prawa z fotografii pokazuje
niemal ten sam obszar, sfotografowany
w niewielką chwilkę później. UFOnauta
wówczas już zniknął (tj. osiągnął on
swój wehikuł UFO jaki zaparkowany
był pod zamkiem w Malborku w owej
podziemnej komorze-bazie).
* * *
Do powyższego warto dodać, że wszystkie
zdjęcia UFOnautów pokazane na niniejszej
stronie, są również pokazane i naukowo
zinterpretowane na odrębnej stronie
poświęconej w całości naukowym interpretacjom
zdjęć UFOnautów. Owa odrębna strona o
UFOnautach udostępniana jest poprzez
"Menu 4" i "Menu 2" pod nazwą
"kosmici".
* * *
Oczywiście, najróżniejsi domorośli
sceptycy zamanipulowani telepatycznie
przez UFOnautów będą argumentowali,
że owa fotografia wcale nie pokazuje
szybko lecącego UFOnauty, a pokazuje
coś zupełnie innego. W takim jednak
wypadku proponowałbym aby wytłumaczyli
dokładnie co właściwie owa fotografia
zdołała uchwycić, oraz dlaczego owo
coś poruszało się tak szybko (i zwolna
wirowało w locie) w gankach zamku w
Malborku. Proponowałbym także aby
wyjaśnili oni dlaczego górną część
owej fotografii ktoś pracowicie
zasabotażował
na jeden ze sposobów opisywanych na stronie
evil.thefreehost.biz/sabotages_pl.htm,
już po tym jak została ona wystawiona
w internecie - tak że dobrze początkowo
widoczny na niej sufit ganków obecnie
jest na fotografii tylko ciemną plamą.
Rozważmy więc teraz hipotetycznie
inne możliwe wyjaśnienia dla tego
zdjęcia, niż to że uchwyciło ono
szybko lecącego UFOnautę:
 (a) Duch.
Gdyby miał to być duch a nie UFOnauta,
wówczas po pierwsze dlaczego jest on
kolorowy a nie biały. Po drugie jak
owa sceptyczna osoba wytłumaczyłaby
wówczas uchycenie ducha na zdjęciu.
Wszakże istnienie duchów jeszcze
trudniej udowodnić naukowo niż istnienie
UFOnautów. (Dla przykładu, istnienie
UFOnautów zostało już bezspornie
udowodnione formanym dowodem naukowym
opublikowanym w podrozdziale P2 najnowszej
polskojezycznej monografii [1/4],
w podrozdziale O2 nieco starszej
monografii [1/3], oraz w podrozdziale
J2 angielskojezycznej monografii [1e].)
Ponadto, jak to się stało, że ów
UFOnauta został uchwycony nie tylko
na zdjęciu, ale także widziany przez
owego fotografa na własne oczy
(wszakże zobaczenie owego jarzącego
się UFOnauty było powodem dla jakiego
fotograf powtórzył zdjęcie, ponieważ
posądzał że poprzednie zdjęcie nie
wyjdzie właśnie z powodu owego jarzącego
się UFOnauty).
 (b)
Rzucony obiekt. Inna hipotetyczna
możliwość, to że ktoś rzucił w powietrze
jakiś obiekt, zaś obiekt ten w locie
został uchwycony przez fotografującego.
Jednak i ta możliwość nie jest potwierdzana
przez fakty. Przykładowo, po pierwsze,
obiekt na zdjęciu leci po linii prostej
i to ukośnie do kierunku działania sił
pola grawitacyjnego. Tymczasem jeśli
ktoś rzuciłby jakiś obiekt w ciasnym
ganku, wówczas ów obiekt albo podążałby
po linii zakrzywionej, albo musiałby
lecieć prosto w dół wzdłuż kierunku
działania pola grawitacyjnego. Po
drugie jak to możliwe, że ów obiekt
wylatuje z murowanego sufitu w jakim
nie ma żadnego otworu ani okna.
Gdyby był to obiekt rzucony, wówczas
nie mógłby wylatywać on z sufitu, a
jego trajektoria musiałaby albo
zakrzywiać się w jakiejś odległości
od sufitu, albo też odbijać się od
sufitu (rozważ fizyczne prawa odbicia,
jakie NIE byłyby wówczas spełnione dla
tego właśnie obiektu). Po trzecie skąd
się biorą ewe efekty soczewki magnetycznej
tak typowej dla napędu UFOnautów,
jakie obiekt ten sobą wzbudza w swoim
otoczeniu. Efekty te można odnotować
po tym, że widok ludzi i muru znajdującego
się poza lecącym obiektem, tuż przy
granicach owego obiektu zostaje wypaczony
(więcej o działaniu soczewki magnetycznej
napędu UFO poczytać można w rozdziale
F moich monografii [1/4] lub [1/3]).
Po czwarte, dlaczego obiekt ten posiada
występy i kształty jakie odpowiadają
częściom ciała ludzkiego (np. na zdjęciu
wyróżnić się daje trajektorię rąk,
korpusu, nóg, itp.). Ponadto, dlaczego
owe części ciała ludzkiego utrzymują
się podczas lotu w dokładnie tych samych
pozycjach względem siebie na przekór
że obiekt wiruje (np. gdyby obiekt był
np. lecącym swetrem lub koszulą, napór
powietrza powodowałby zmiany jego
kształtu). Wszystko to razem wzięte
tylko utwierdza, że to co owo zdjęcie
uchwyciło jest UFOnautą małych rozmiarów
szybko lecącym głową w dół, a nie żaden
obiekt rzucony w powietrze.
Jeśli zaś zdjęcie nie przedstawia niczego
innego niż UFOnauta - jak to wykazano
powyżej, wówczas nawet jeśli się jest
najbardziej zatwardziałym sceptykiem,
ciągle nie ma innego wyjścia niż przyznać,
że owe jarzące się figury jakie poruszają
się bardzo szybko w pomieszczeniach
zamku w Malborku, jakie są tam widywane
przez spora liczbę ludzi, a jakich
nie daje się wytłumaczyć racjonalnie
z użyciem żadnej innej idei niż szybko
przelatujący UFOnauci zdażający do
(lub z) swojej podziemnej bazy, faktycznie
są UFOnautami!
Powyższe warto tutaj uzupełnić
wyjaśnieniem, co folklor ludowy
z terenu Polski stwierdza na temat
innych podziemnych "baz UFO".
Zgodnie z nim, bardzo podobne
bazy mają też znajdować
się w całym szeregu obszarów
Polski. Baza UFO bardzo podobna
do tej z Malborka, bo zlokalizowana
w podziemiach byłego fortu, ma się
znajdować pod tzw. Wzgórzem
Partyzantów położonym niemal
w centrum Wrocławia. Więcej
informacji na temat tej wrocławskiej
bazy UFO, włączając w to zdjęcie
"przeźroczystego UFOnauty",
dostępnych jest w punkcie #7
z odrębnej strony internetowej
o mieście
Wrocławiu
(patrz tam zdjęcie z "Fot. 7(b)").
Z kolei odmienny rodzaj podziemnej
bazy UFO prawdopodobnie istnieje
w systemie podziemnych jaskiń zlokalizowanych
pod polami wsi Wylatów. Zapewne
to właśnie wehikuły UFO wnikające
do owych jaskiń, lub wylatujące
z nich, są odpowiedzialne za
formowanie na polach Wylatowa
słynnych na całą Polskę tzw.
"kręgów zbożowych" czyli
lądowisk UFO w zbożu
(UFOnuaci-podmieńcy celowo dezinformują
ludzi błędnie nazywając je "piktogramami").
Zdjęcie jednego z takich lądowisk,
na którym aparat fotograficzny zdołał
nawet uchwycić niewidoczny dla ludzkich
oczu wehikuł UFO, pokazane jest na
całym szeregu odrębnych stron
internetowych poświęconych zjawisku
telekinezy
(patrz tam zdjecie z punktu 20),
dostępnych za pośrednictwem
"Menu 4".
(Zauważ, że lądowiska UFO w zbożu
z Wylatowa są bardzo podobne do
słynnych angielskich lądowisk UFO.
Dlatego zapewne również pod polami
Anglii znajduje się taki sam
system podziemnych jaskiń używanych
przez UFOnautów jako podziemne
bazy w których ukrywają oni przed
ludźmi swoje wehikuły UFO.)
Fot. #3: Niewidzialni dla l
udzkich oczu UFOnauci byli także
fotografowani kiedy stoją nieruchomo,
a stąd kiedy są dobrze widoczni.
Jedna z czarno-białych fotografii
takiego nieruchomo stojącego
UFOnauty pokazana jest powyżej.
Pokazuje ona dziewczyne z kwiatami
(Elizabeth Templon) jaka była
wówczas fotografowana. Kiedy jednak
fotografia została wywołana, okazało
się
że UFOnauta ubrany w skafander
kosmiczny i z twarzą okrytą hełmem
kosmicznym, jest doskonale widoczny
jak unosi się w powietrzu nad i poza
głową owej dziewczyny.
(Odnotuj, że biały kolor skafandra
UFOnauty wynika z wydzielanego przez
niego szczególnego jarzenia, jakie
zawsze towarzyszy tzw.
stanowi migotania telekinetycznego,
a jakie w tomie 4 najnowszej monografii
[1/4], a także w podrozdziale L6.1 z tomu 7 nieco
starszej monografii [8] "Totalizm", dokładnie
opisane jest pod nazwą "jarzenie pochłaniania".)
Zdjęcie to wykonane zostało w niedzielę,
24 maja 1964 roku, przez ojca Elizabeth,
strażaka, jakies 5 mil od ich domu w
Carsle, USA, na brzegu rzeki Solway
Firth. Fotografujący raportował,
że w chwili wykonywania tego zdjęcia
panowala dziwna "naelektryzowana"
atmosfera, a także miejscowe krowy
zachowywały się bardzo dziwnie,
chociaż oprócz rodziny dziewczynki,
nie było tam wówczas nikogo.
(Warto tutaj podkreślić, że niektóre
zwierzęta, włączając w to koty,
psy, owce i krowy, mają tak
skonstruowane oczy, że są one
w stanie widzieć UFOnautów w
"stanie migotania telekinetycznego",
nawet jeśli ci pozostają
niewidzialni
dla ludzkiego wzroku.) Samo owo zjęcie,
a także jego dokładny opis,
opublikowane są na stronie
51 doskonałej książki [2] pióra
Jenny Randles, "Alien Contact - The First Fifty Years",
Collins Brown (London House, Great
Eastern Wharf, Rarkgate Road, London SW11 4NQ),
1997, ISBN 1-85585-454-6, 144 pages, pb.
Bardziej dokładna interpretatcja
zdjęcia tego niewidzialnego dla
ludzkich oczu UFOnauty, zawarta
jest w podrozdziale B2 traktatu
[4c] (patrz tam na zdjęcie
oznaczone Z_4_B2) jaki udostępniany
jest (bezplatnie) m.in. na
stronach
internetowych
totalizm.nazwa.pl,
telepathy.50megs.com, oraz
telekinesis.50megs.com.
* * *
Istnieje historyczny materiał dowodowy,
że UFOnauci byli obserwowani w zamku w
Malborku relatywnie często praktycznie
od najdawniejszych czasów. Znane są
najróżniejsze opowieści na temat diabłów
widywanych w związku z zamkiem. (Jak to
bowiem ujawniają wyniki ostatnich badań
UFO, np. tych prezentowanych w podrozdziale
O3 monografii [1/4] lub w podrozdziale
E4 monografii [8], nazwa diabły
używana była w dawnych czasach dla
opisywania istot które obecnie nazywamy
właśnie UFOnautami.) Doskonałym przykładem
takiego historycznego materiału dowodowego
o związkach "diabłów-UFOnautów" z zakonem
Krzyżackim i z Malborkiem są podobizny
diabłów istniejące w zamku malborkim.
Jedna z owych podobizn pokazana jest na
fotografii średniowiecznego diabła pokazanej
poniżej.
Fot. #4:
Fotografia która ilustruje
wygląd "diabła" jaki relatywnie
często był widywany w zamku Malborka.
Jest on utrwalony jako mała
figurynka nazywana służka,
około 25 cm wysokości. Ogladający
mogą zobaczyć owego diabła
przy wejściu do ubikacji używanych
w średniowieczu przez Krzyżaków
(tj. tych samych ubikacji, które
zgodnie z najróżniejszymi rumorami
krążącymi na ten temat, owi
Krzyżacy podobno używali w celu
mordowania niewygodnych im ludzi).
Interesujący szczegół owej figurynki
jest, że pokazuje ona diabła lecącego
w przykucniętej pozycji. Jak zaś
widzieliśmy to na magicznym pokazie
Davida Copperfielda podczas
jego słynnego lotu przez Great Canyon
w USA, taka właśnie przykucnięta
pozycja jest najbardziej wygodna
podczas użycia magnetycznego napędu
osobistego UFOnautów. (Więcej informacji
na temat magnetycznego napędu osobistego
UFOnautow można znaleźć w rozdziale E i
na rysunku E2 moich monografii [1/4]
lub [1/3] dostępnych nieodpłatnie
za pośrednictwem tej strony. Napęd ten
jest też pokazany na "Fot. #12" ze stron o wsi
Wszewilki.)
Częste loty UFOnautów właśnie w takich
przykucniętych pozycjach są też raportowane
przez licznych świadków jacy widzieli
te istoty w locie (owe raporty także
są publikowane w monografiach [1/4] i
[1/3] - patrz tam rozdział R i rysunek R1).
Zauważ że także wygląd twarzy owego
UFOnauty/diabła ze "służki" odpowiada
dokładnie wyglądowi twarzy jednej z
ras nalatujących Ziemię UFOnautow.
Rasa ta najlepiej zilustrowana została
w słynnym filmie amerykańskim Fires in the sky
jaki stanowił rodzaj reportaża
dokumentującego faktyczne uprowadzenie
mieszkańca Ziemi do wehikułu UFO owej
cywilizacji. Charakterystyką tej rasy
jest, że owi UFOnauci są małego wzrostu,
oraz że ich twarze są pełne zmarszczek
(tak jak twarze bardzo starych ludzi)
oraz okropnie brzydkie.
Fot. #5ab:
Wygląd samicy jeszcze jednej rasy
szponiastych UFOnautów-potworów,
czyli zdjęcie szponiastego "żeńskiego
diabła". Również i takie diabły
widywano w Malborku.
Dokładny opis tego zdjęcia przytoczony
został przy "Fot. #4" na stronie internetowej
o milickim kościele
Kościele Św. Andrzeja Boboli,
oraz przy "Fot. #2" strony internetowej o
ewolucji.
Ta rasa fizycznie niewydarzonych, oraz
psychologicznie wysoce nieszczęśliwych potworów,
została stworzona przez krótkowzroczne
eksperymenty genetyczne UFOnautów. Od
tysiącleci rasa ta regularnie nalatuje
teraz Ziemię w wehikułach UFO, siejąc
strach wśród ludności wszystkich kontynentów
jako jedna z najbardziej złośliwych
i najbardziej mściwych gatunków "diabłów".
W swoich eksperymentach UFOnauci pobrali
geny od ludzi i wymieszali je z genami
pobranymi od jakiegoś rodzaju maszkarowatych
jaszczurów. W ten sposób stworzyli pokazane
na powyższym zdjęciu "diabły z krogulczymi
pazurami". Diabły te mają 3+1 palcowe
szponiaste łapy oraz wężową skórę jaszczurów.
Jednocześnie zaś utrzymują one generalny
kształt i narządy rozrodcze ludzi - wraz
z ludzką inteligencją i z nawet większą
od ludzkiej złośliwością. Jak to dokładniej
opisałem na stronie internetowej o
ewolucji,
UFOnauci próbują bawić się w Boga -
choć brak im mądrości i przezorności Boga.
W rezultacie psują oni Boskie stworzenia
przez mieszanie ich doskonałych genów
z niewydarzonymi genami najróżniejszych
potworów.
Z powodu wężowego wzoru na ich skórze,
tą rasę UFOnautów osoby uprowadzane
do UFO opisują jako "gady". To
też właśnie
o tej rasie UFOnautów-diabłów Adam Mickiewicz
napisał w "Pani Twardowska" słowa
"... nos jak haczyk, kurzą nogę i
krogulcze miał paznokcie ...".
Fot. #6:
Fotografia pokazujująca rzeźbę
"diabła-UFOnauty" z rasy
wyglądającej identycznie
jak
ludzie. To właśnie UFOnauci z
tej rasy "wkręcają" się na
wszystkie kluczowe stanowiska
w ziemskim społeczeństwie aby
tym łatwiej
sabotażować
rozwój techniczny ludzkości.
UFOnautów z tej właśnie
rasy folklor ludowy nazywał
podmieńcami.
Powyższa rzeźba najprawdopodobniej
pochodzi z Francji. Fotografia
ta była publikowana w czasopismie
o nazwie "The Unexplained".
Praktycznie jest to najlepsza
znana mi podobizna diabła jaka
doskonale pokazuje typowe
szczegóły twarzy owej rasy
UFOnautow o wyglądzie identycznym
do ludzi. Rasa ta jest wyglądem
najbardziej zbliżona do ludzi.
Dlatego utrzymuje ona na Ziemi
największą liczbę swoich szpiegów
i sabotażystów jacy mieszają się
z ludźmi na ulicach i wtrącają
do wszelkich ludzkich spraw.
Z odmiennych od ludzkich szczegółów
anatomicznych owego diabła-UFOnauty
zwraca uwagę wysunięty ku przodowi
i rozwidlony podbródek, jaki
wygląda jak miniaturowy tyłek
ludzki, a jaki jest bardzo
charakterystycznym szczegółem
twarzy owej rasy UFOnautów
(a także szczegółem twarzy
dawnych "czarownic" - czarownice/y
to jeszcze jedna nazwa jaką
kiedyś przyporządkowywano
dzisiejszym UFOnautkom/tom).
Wiele osób obecnie uprowadzanych
do UFO opisuje wygląd twarzy typowych
UFOnautów właśnie jako niemal
identyczny do wyglądu twarzy
owego diabła z powyższej fotografii.
Więcej danych na temat podobieństwa
wyglądu, filozofii i zachowania
diabłów do dzisiejszych UFOnautów
dostarczonych jest na stronie
internetowej
ufonauci.w.interia.pl/ufo_pl.htm.
Ciekawe że taki "tyłkopodobny podbródek"
miał ostatni z Mistrzów Zakonu Krzyżackiego
czyli "kuty na cztery kopyta" niejaki
Albrecht von Hohenzollern-Ansbach.
Aby go ukrywać przed ludźmi, nosił on
brodę, która jednak taże się rozwidlała
jak jego podbródek - na dwie półpołówki.
To właśnie on "wywiódł w pole" polskich
królów poprzez zlikwidowanie Zakonu
Krzyżackiego w 1525 roku oraz jego
zamienienie na Księstwo Pruskie z którego
z czasem wyrosły Hitlerowskie Niemcy.
Także to on podważył swym księstwem
wpływy kościoła katolickiego poprzez
oficjalne przejście na luteranizm
oraz spowodowanie przejścia również
wszystkich swoich poddanych. Posąg
tego "kutego na cztery kopyta" ostatniego
mistrza Zakonu może być oglądany na
dziedzińcu Zamku w Malborku. Zdjęcie
owego posągu pokazane zostało na
fotografii "Fot. 17" z odrębnej strony
internetowej
milicz.fateback.com/day26_pl.htm.
Na owym posągu najbardziej interesująca
jest jego broda. W takiej bowiem formie
rozgałęziających się, dwóch jakby odrębych
bród, broda ta rośnie tylko u tych którzy
mają owo pośladkokształtne ukształtowanie
podbródka, tak wyraźnie widoczne na powyższej
fotografii "Fot. #6". Z kolei posiadanie
takiego pośladkokształtnego podbródka
typowo oznacza, że jego właściciel jest
UFOnautą-podmieńcem,
a nie człowiekiem. (W jaki sposób UFOnauci
podmieniani są za ludzi wyjaśnione to
zostało na odrębnej stronie internetowej
w "Menu 2" nazywanej "podmieńcy".) Czyżby
więc ostatni z mistrzów krzyżackich a pierwszy
książę pruski, oraz faktyczny założyciel
agresywnych Prus, był UFOnautą? Wszakże
zgodnie z tym co wyjaśniono na stronie
internetowej "ludobójcy", UFOnautą był
również Romulus - znaczy założyciel
starożytnego Rzymu. Warto też zwrócić
uwagę na nietypowego kształtu buty tego
pierwszego księcia pruskiego. Czyżby
jego stopy też były nieco odmienne niż
stopy u normalnych ludzi?
Fot. #7:
Tylko nieliczni ludzie zostali ukarani
złamaniem ich palca za fakt że mieli
odwagę coś obfotografowywać. Ja należę
do owych nielicznych. Kiedy w dniu 26
maja 2007 roku obfotografowywałem
tajemniczą "Jin Cave" pokazaną na powyższej
fotografii "Fot. #7", jakieś niewidzialne
dla ludzkich oczu stwory wpadły w taką
wściekłość, że podczas wykonywania jednej
z fotografii niemal otwarcie podcięły
mi nogi kiedy właśnie naciskałem spust
migawki, oraz tak pokierowały moim
upadkiem abym złamał sobie palec.
W trakcie tego dziwnego zdarzenia
czułem na swoim ciele uderzenia i
pchnięcia jakby czyichś niewidzialnych
rąk, zaś w swoim umyśle usłyszałem
jakby telepatycznie przekazany mi
czyjś szyderczy rechot. (Ja doskonale
znam ten rechot - słyszałem go bowiem
już raz kiedy UFOnauci, zapewne dla
zabawy, zlali mnie i mój garnitur zimnym
prysznicem - co opisałem dokładnie
w podrozdziale W6 z tomu 18 monografii
[1/4],
patrz tam punkt
"Ad. F".) Opisy owego
niezwykłego złamania mi palca przytaczam
w punkcie #A4.1 najnowszej aktualizacji
strony o
Wszewilkach jutra.
"Fot. #7" powyżej pokazuje właśnie
jedno ze zdjęć które wówczas zdołałem
wykonać tuż przed tym zanim mój palec
został złamany. Ujmuje ona wejście do jaskini,
która według moich ustaleń jest byłym
wejściem do jednego z systemów podziemnych
tuneli jakie UFOnauci wykonali
pod powierzchnią naszej planety
aby w nich ukrywać swoje wehikuły
UFO przed wzrokiem ludzkim.
Wśród
miejscowych ludzi powyższa jaskinia
nazywa się Jin Cave - co
na polskie tłumaczy się jako
"jaskinia dżynów". (Dżyny to
jeszcze jedna nazwa którą w
kulturach Wschodu nadawano kiedyś
UFOnautom. Dżyny miały takie same
moce jak "diabły" - tyle że kiedyś
uważano je za nie aż tak złośliwe
jak diabły. W naszej kulturze dżyny
znamy głównie
z bajki o "Lampie
Alladyna" w której podobno mieszkał
jeden z owych potężnych stworów.)
Pokazana powyżej "Jin Cave" omawiana
jest także i nawet jeszcze lepiej ilustrowana
na stronie o
Korei.
Średnica pokazanego powyżej tunelu
mierzona w poziomie wynosi 4.7 metrów,
zaś jego wysokość wynosi 5.10 metrów.
Ten cylindrycznie ukształtowany i
równiutki tunel został wycięty jakby
ogromnym wiertłem. Biegnie on w kierunku
od południowego-wschodu (jego wejście)
ku północnemu zachodowi (głąb góry).
Tunel ten wycięty był więc przez dyskoidalny
wehikuł UFO typu K3 lecący poziomo
z podstawą zwróconą prostopadle do
lokalnego przebiegu linii sił pola
magnetycznego. Średnica zewnętrzna
wehikułu UFO typu K3 wynosi D = 4.39
metrów. Wykonanie tego tunelu nastąpiło
poprzez nacisk telekinetyczny,
a nie poprzez wytapianie plazmą.
Wehikuł UFO który go wykonał był
więc wehikułem UFO drugiej, lub
nawet trzeciej,
generacji.
Niezwykłością tego tunelu UFO jest,
że był on znany przez wiele wieków,
zaś miejscowi ludzie traktują go z
nabożnością niemal jak święte miejsce.
Dlatego UFOnauci nie mogli go skrycie
zawalić lub usunąć - tak jak to uczynili
z wejściami do wielu innych swoich
tuneli. Aby jednak nie ujawnić że
wiedzie on do podziemnych baz UFO,
jakiś czas temu UFOnauci wytopili
w nim pionową ścianę przegrodową
która go zamyka już około 10 metrów od
wejścia. Co najciekawsze, owa pionowa
ściana zagradzająca wejście do reszty
tego tunelu uformowana została poprzez
wytopienie rodzimej skały gorącą
plazmą. Tymczasem sam tunel wykonany
został poprzez wyrwanie skały naporem
telekinetycznym (jest więc tunelem
wyłomowym - a nie wytopionym). Takie
wymieszanie dwóch zupełnie odmiennych
sposobów ukształtowania struktury tego
tunelu, oba z których to sposobów są
unikalne i charakterystyczne dla
możliwości napędu UFO, dodatkowo
silnie potwierdza technologiczne
pochodzenie tego tunelu uformowanego
przez wehikuł UFO.
Wejście do podobnego tunelu UFO
znajdowało
się też w Polsce na
Babiej Górze - pozostając tam
otwarte aż do około 1920 roku.
(Potem UFOnauci ukryli to wejście.)
Podobne wejście opisane jest w
słynnej niemieckiej legendzie
o Pied Piper of Hamelin.
Opis tej legendy znajduje się
nawet w niektórych encyklopediach,
np. w prestiżowej "Encyclopedia
Britannica", 1959 rok - patrz tam
hasło "Hameln". Zgodnie z tą
legendą, w 1284 roku miasteczko
Hamelin z Dolnej Saksonii (koło
Hanoweru), leżące na zbiegu rzek
Weser i Hamel, nawiedzone zostało
przez plagę szczurów. Wtedy pojawił
się ów szczurołap (zapewne UFOnauta
posiadający urządzenie do zdalnego
hipnotyzowania zwierząt i ludzi),
który po otrzymaniu oferty sowitego
wynagrodzenia wyprowadził szczury
z miasteczka i potopił je w rzece
Weser. Jednakże po wypełnieniu
jego strony umowy, mieszkańcy
Hamelin'a oskarżyli go o oszustwo
i odmówili wypłaty wynagrodzenia.
Wtedy, dokładnie dnia 23 lipca
1284 roku, zagrał on znowu na
swojej fujarce. W odpowiedzi
wszystkie dzieci Hamelin'u opuściły
swe domy i podążyły zahipnotyzowane
w ślad za nim. Po ich dotarciu do
zbocza pobliskiego wzgórza Koppelberg,
otwarły się w nim ogromne wrota.
Szczurołap, a za nim wszystkie
dzieci - za wyjątkiem jednego
kulawego, zniknęli na zawsze
we wnętrzu tego wzgórza, zaś
wrota zatrzasnęły się po ich
przejściu. (Najwyraźniej kulawe
dziecko było bez wartości jako
niewolnik na planecie UFOnautów.)
Ciekawostką powyższej legendy
z Niemiec jest, że jej wersja
mówiona jaką też miałem okazję
usłyszeć, opisuje szklisty
tunel wiodący do wnętrza Ziemi,
który krył się za wrotami w
zboczu wzgórza Koppelberg.
Tunelem tym odmaszerowały
zahipnotyzowane dzieci. Jego
opis zbiega się więc ze szklistym
tunelem przysłoniętym wrotami
wyglądającymi jak zwykła skałka,
który opisany jest w legendzie
z Polski na temat Babiej Góry
(tą legendę z Polski przytoczyłem w
traktacie [4B] i w podrozdziale G2.1
monografii [5/3], zaś wzmiankuję
ją w podrozdziale O5.3.2 monografii
[1/4]).
#2.
Posąg Matki Boskiej który ciągle dokonuje cudownych uzdrowień:
 
Aż do niemal zakończenia drugiej wojny
światowej, we wnęce we wschodniej
elewacji kościoła Najświętszej Matki
Boskiej z Zamku Wysokiego w Malborku,
znajdowała się ogromna, bo wysoka
na 8 metrów figura Matki Boskiej
z Dzieciątkiem na ręku wykonana
ze stiuku (czyli sztucznego kamienia).
Oto jak "Słownik Geograficzny Królestwa
Polskiego i Innych Krajów Słowiańskich"
wydany w Warszawie w 1884 roku, na
stronie 943 pod hasłem Malbork,
opisuje ową figurę swoim nieco
archaicznym językiem, cytuję:
"Prezbiteryum zamyka półośmiobok, na
którego środkowym polu, gdzie zamiast
okna zrobiono framugę, znajduje się
od zewnątrz kolosalna, dobrze zachowana
i nieźle odrestaurowana figura N.M.
Panny, patronki tego grodu, z dzieciątkiem
Jezus na ręku. Wysokość figury wynosi
przeszło 8 m., dzecięcia prawie 2 m.
Stara ta figura z czasow Winrycha von
Kniprode (1351-82), układana na pełnym
rdzeniu z kolorowej mozaiki, jest niemal
unikatem; oprócz pobliskiego acz mniejszego
wyrobu w pobliskim Kwidznie (ścięcie
Św. Jana) i sądu ostatecznego w katedrze
Św. Wita w Pradze, średniowieczne mozaiki
w tych rozmiarach poza obrębem Włoch nie
istnieją. Złote tło framugi i niebieskie
jej obramienie
nasiane gwiazdami, są
również z mozaiki układane; staniol
(mineral-dopisek mój) ułożony na kawałku
szkła, a drugim kawałkiem nakryty, daje
złoty kolor. Figura ta, obrucona ku
wschodowi, jest robotą wenecką; w Wenecji
bowiem były mozaiki rzeczą bardzo zwykłą,
a w. mistrzowie mieli tam dawniej swoją
rezydencye."
Fot. #8: Zdjęcie z czerwca 2004 roku.
Przedstawia ono mnie (Prof. dr inż. Jan Pająk)
oraz niszę kościoła zamkowego w Malborku,
gdzie aż do czasów drugiej wojny światowej
stał posąg Matki Boskiej słynący z cudownych
uzdrowień. Nisza ta widoczna jest ponad moją
głową (ta otynkowana wewnątrz na biało).
Na swoje urodziny w 1995 roku,
od posągu tego doznałem wysoce spektakularnego
uzdrowienia, które wolno nazwać cudownym.
Uzdrowienie to opisałem dokładniej w dalszej
części niniejszej strony internetowej o
tajemnicach i ciekawostkach
Malborka,
której cały szereg kopii dostępny jest
pod adresami wyszczególnionymi w "Menu 2"
i w "Menu 4".
W czasach przedwojennych podobne cudowne
udrowienia miały miejsce w kościółku Św. Anny
w Karłowie pod Miliczem, który słynął z nich na
całą okolicę. Dawniej twierdzono, że źródłem
tych uzdrowień spod Milicza był zarówno stary
dąb, obecnie już nie istniejący, jaki kiedyś
znajdował się oddalony tylko o kilka metrów
na południe od obecnego położenia ołtarza
tego milickiego kościółka, jak i "anielski
kamień", jaki w latach pomiędzy 1981 a 2004
zniknął ze swego typowego miejsca w którym
leżał przez wieki.
W życiu nic nie dzieje się bez powodów. Osobiście
uważam, że owo spektakularne uzdrowienie w
Malborku, którego doświadczylem, miało na
celu zainspirowanie mnie do badań mechanizmu
takich uzdrowień. W wyniku tych badań doszedłem
do wniosku, że uzdrowienia mogą być dokonywane
przez praktycznie każdy obiekt, jaki zgromadzi
w sobie wymaganie duży ładunek tzw.
energii moralnej.
Przykładowo, w dzisiejszej Malezji ludzie bardzo
powszechnie zwracają się o dokonywanie uzdrowień
do specjalnych rodzajów drzewa, które nazywane
są tam datuk. Wygląd jednego takiego
drzewa "datuk" pokazałem na stronie internetowej
ufonauci.w.interia.pl.
Natomiast na tropikalnej wspie Borneo uzdrowień
dokonują specjalnie rzeźbione totemy drewniane.
Z kolei aby obiekty te zgromadzily w sobie wymaganą
energię moralną, ludzie muszą się do nich modlić.
Czyli praktycznie każdy obiekt do którego modli
się wiele ludzi, po jakimś czasie nabywa potencjał
do dokonywania cudownych uzdrowień. W Polsce
istnieje sporo takich obiektów.
Powyższa fotografia dzisiejszego wyglądu
samej niszy w której owa figura Matki
Boskiej kiedyś stała, pokazana jest też
jako zdjęcie "Fot. 25" na odrębnej stronie
internetowej o prastarym polskim mieście
z "Bursztynowego Szlaku", nazywającym się
Milicz.
#2.1.
Tajemnicze moce posągu Matki Boskiej z Malborka i ich pochodzenie:
 
Ponieważ owa figura była aż tak stara,
poddawana ona była najróżniejszym
religijnym praktykom i wierzeniom przez
wiele kolejnych wieków. Stąd została
nasycona energią niezliczonych modlitw -
jako taka będąc zdolna do dokonywania
cudów. Dla przykładu, była ona w stanie
dokonywać uzdrawiania chorych ludzi.
Niestety, niezależnie od religijnego
znaczenia, figura ta była także symbolem
politycznej opresji Krzyżaków nad obszarem
jakiego doglądała, dokonywanej w imię Boga.
Zgodnie ze starą przepowiednią opisywana
w następnym punkcie #3, ow symbol religijnej
opresji został zniszczony podczas bitwy
o zamek w Malborku, mającej miejsce przy
końcu Drugiej Wojny Światowej. Oto jak owa
figura zwykła wyglądać:
Fot. #9abc:
Oto stare fotografie
figury malborskiej Madonny ze stiuku (tj. sztucznego kamienia).
Kliknij na wybraną z nich jeśli zechcesz ją powiększyć.
(a) Lewa fotografia pochodzi
z widokowki datowanej w latach 1930-tych.
Była ona publikowana przez Alberta
Frisch z Berlina. Pokazuje głowę
owej figury, ze Świętym Dzieciątkiem
siedzącym na ręku. Po więcej
danych na jej temat patrz strony internetowe
zamek.malbork.com.pl,
zamek.malbork.pl, oraz
przewodnicy.com.
(b) Środkowa fotografia faktycznie
jest jedną klatką zaczerpniętą ze starego
niemieckiego filmu o tytule "Land an der Weichsel"
w reżyserii von Caengel, z 1943 roku.
Ogromnie interesujące jest, że zarówno
"Matka Boska" z owej figury, jak i dzieciątko,
posiadały charakterystyczne "trójkątne
twarze" oraz "pośladko-podbne" wybrzuszenia
na brodzie - czyli cechy anatomiczne
które są typowe dla UFOnautów - co
wyjaśnia dokładniej podpis pod ilustracją
"Fot. #6" powyżej, a także
podpis
pod "Rys. 2" ze strony internetowej
ufonauci.w.interia.pl/ufo_pl.htm,
oraz podpis pod "Fot. #1" ze strony internetowej
joinme.net/antichrist/antichrist_pl.htm.
Wygląda więc na to, że powyższa figura
powstała ponieważ kiedyś jakaś UFOnautka
podszyła
się pod Matkę Boską i Jezusa.
(c) Prawa fotografia pochodzi z niemieckiej
tzw. "Serii Wojennej". Była ona publikowana
przez Deutsche Kunstverlag z Berlina około
1940 roku. Pokazuje ona cały posąg Matki
Boskiej razem z wnęką w murze kościoła w
której figura ta była ustawiona.
#2.2.
Uzdrawiająca moc posągu Matki Boskiej z Malborka:
 
W trakcie trwania mojej kolejnej
wizyty w Malborku w maju 1995 roku,
doznałem silnej alergicznej irytacji
płuc. Kaszlałem więc niemal bez
przerwy. Na moje urodziny (25
maja 1995 roku) celebrowaliśmy
właśnie dzień urodzinowy, kiedy
moj brat opowiedział mi o owych
cudownych uzdrowieniach jakie
kiedyś miały miejsce przed obliczem
owej figury, oraz dodał, że gdyby
owa figura ciągle istniała, wówczas
mógłbym ją poprosić o uzdrowienie
swojej alergicznej irytacji płuc.
Chociaż owa idea była jedynie
rozmową przy stole podczas zwyczajnej
celebracji urodzin, pomyślałem
sobie że jest warta sprawdzenia,
ponieważ pokrywała się ona z
przedmiotem moich badań. Wszakże
jestem autorem naukowej teorii
nazywanej
Konceptem Dipolarej Grawitacji,
jaka opisana jest w tomach 6 i
7 monografii [8]
Totalizm
wspominanej wcześniej.
Zgodnie zaś z interpretacją czasu
wynikającą z owego Konceptu Dipolarnej
Grawitacji i wyjaśnioną skrótowo na
odrębnej stronie internetowej o
wehikułach czasu,
jeśli w jakimkolwiek czasie coś gdzieś
istniało, lub też dopiero zaistnieje
w dowolnym punkcie wszechświata,
wówczas to coś ciągle istnieje
tam i w chwili obecnej, zaś my możemy
przemieścić się do tego czegoś poprzez
podróż przez czas jaka daje się osiągnąć
na poziomie przeciw-świata. Stąd
zdecydowałem, że natychmiast spróbuję
tej techniki i sprawdzę czy zostanę
uzdrowiony. Troje nas (tj. ja, mój brat,
oraz moja żona) poszliśmy do obszaru
przed ową byłą figurą Matki Boskiej,
gdzie ja zamierzałem poprosić o cudowne
uzdrowienie. Muszę tutaj się przyznać,
że nie bardzo byłem w religijnym nastroju,
ponieważ byłem trochę podchmielony
(wszakże były to moje urodziny).
Jednak mój kaszel był tak nieznośny,
że ciągle zdecydowałem się poprosić
o owo cudowne uzdrowienie. Mój brat
oraz moja żona byli tak pewni niemożliwości
aby cudowne uzdrownienie faktycznie
miało miejsce, że nawet nie chcieli
zaczekać aż ja o nie poproszę, a
kontynuowali swój spacer, pozostawiając
mnie za sobą (prawdopodobnie istnieje
jakis rodzaj prawa, że cuda muszą
zawsze się przytrafiać kiedy nikt
nie patrzy). Ja więc zwróciłem się
dokładnie do punktu w przestrzeni
w którym owa figura zwykła stać,
oraz poprosiłem w swoich myślach
aby figura ta zademonstrowała
mi swoje moce leczące, oraz uzdrowiła
mój kaszel na czasokres pobytu w
Malborku. Kiedy tylko zakończyłem
myślowe wypowiadanie swojego życzenia,
dostrzegłem rodzaj promienia silnego
białego światła jakie biło z niemal
centrum wnęki w której owa figura
zwykła stać. Początkowo myśl przemknęła
przez mój umysł, że musi się tam
znajdować jakieś lusterko które
odbija ku mnie światło słońca.
Jednak natychmiast po tym uświadomiłem
sobie, że słonce właśnie jest położone
dokładnie po przeciwstawnej stronie
kościoła, zaś owa wnęka na figurę
ukryta jest w cieniu. Kiedy ów
silny promień światła uderzył
moje płuca, zacząłem odczuwać
rodzaj zimna i dreszczy. Czuło
się to jakby wzdłuż mojej tchawicy
i płuc topniała warstwa lodu.
To niezwykłe uczucie całkowicie
mnie zaszokowało. Całe przeżycie
trwało jedynie około 30 sekund.
Pobiegłem do mojego brata i żony,
którzy kontynuowali spacer jedynie
jakies 50 metrów ode mnie odwróceni
tyłem do figury, aby opowiedzieć
im o zdarzeniu, podczas gdy owo
zimno i dreszcze zaniknęły. Począwszy
od owego momentu czasu nie zakaszlałem
nawet jeden raz podczas reszty mojego
pobytu w Malborku. Później, kiedy
oglądałem stare fotografie owej
figury, uświadomiłem sobie że ów
promień silnego białego światła
jakie wówczas widziałem, buchnął
ku mnie z obszaru, gdzie na
oryginalnym posągu znajdowało
się owo symboliczne Święte Serce
Matki Boskiej.
Sprawa owego cudownego uzdrowienia
miała jednak dalszy ciąg. Jak tylko
wsiadłem do pociągu aby opuścić
Malbork, zaś ów pociąg przekroczył
most na rzece Nogat, mój gwałtowny
kaszel nagle powrócił. Uświadomiłem
sobie wówczas, że w sformułowaniu
z jakim zwróciłem się do owej figury,
wcale nie prosiłem o trwałe uzdrownienie,
a jedynie o zademonstrowanie mi
jej mocy uzdrawiającej. Stąd aby
zostać uzdrowionym na trwałe, musiałem
ponowić swoją prosbe. Ponieważ jednak
właśnie opuszczałem Malbork, zdecydowałem
się pójść
do dowolnej innej figury
Matki Boskiej, oraz poprosić ową
figurę aby moją modlitwę
przekierowała
do owej figury z Malborka. Mój następny
postój wypadał w Warszawie. Poszedłem
więc do kościoła NMP położonym tuż
przy pałacu Prezydenta w Warszawie,
ponieważ kościół ten stał najbliżej
hjotelu w jakim wówczas się zatrzymałem.
W kościele tym poprosiłem znajdującą
się tam figurę Matki Boskiej aby
przekierowła moją modlitwę do figury
z Malborka. Poprosiłem jeszcze raz
o udzielenie mi cudownego udrowienia,
tym razem trwałego. Zostało ono też
wówczas mi udzielone (tj. z kościoła
tego wyszedłem już bez kaszlu). Tak
nawiasem mówiąc, to kiedy owo trwałe
uzdrowienie miało miejsce, nie zobaczyłem
już ponownie żadnego białego światła
ani nie doznałem żadnych sensacji.
Po prostu przestałem odczuwać potrzebę
kaszlu. To zaś oznacza, że moje pierwsze
uzdrowienie było takie spektakularne
tylko ponieważ ja prosiłem o zademonstrowanie
mi mocy uzdrawiających owej figury,
podczas gdy drugie uzdrowienie
było ciche, ponieważ ja prosiłem o
trwałe uzdrowienie kaszlu, a nie o
zademonstrowanie mi mocy uzrawiających.
Z opisanego tutaj uzdrowienia daje się
wyciągnać
kilka lekcji. Dla przykładu,
najważniejsze takie lekcje - jakie wierzę
że otrzymałem, obejmują:
(1) jeśli kiedykolwiek w przyszłości
poproszę o cud, wówczas powinienem zaprojektować
bardziej ostrożnie jaki rodzaj słów użyję
kiedy o niego poprosze - wszakże może on
ponownie zostać mi udzielony w dokładnie
takiej formie o jaką poprosiłem,
(2) "zło może uczynić tyle samo
dobra, co dobro zła"; przykładowo nawet
średniowieczne symbole opresji i niesprawiedliwości
serwowanej w imię Boga, czasami mogą
zostać użyte dla dokonywania dobrych uczynków.
Mechanizm za podobną do działania komputera
mocą
uzdrawiającą figury Madonny z Malborka
jest wyjaśniony dokładniej w tomie 6 mojej
monografii [8]
Totalizm.
Jak moje badania na to wskazują, owa figura
z Malborka działa w taki właśnie uzdrawiający
sposób, ponieważ jej moc głównie wywodzi się
z energii moralnej przekazanej do niej przez
owe niezliczone rzesze ludzi jacy się do niej
modlili. Z kolei owa
energia moralna
którą ta figura zakumulowała w sobie, pozwala
jej aby dokonywała (w sposób podobny do
naturalnego komputera) działań o jakie
ludzie ją poproszą. Właściwie to zachowuje
się ona w sposób bardzo podobny do owych
drewnianych totemów pogańskich z Wyspy Borneo,
jakie opisałem w podrozdziałach B3.3 i K5.7
z tomow 2 i 6 swojej monografii [8], a jakie
także są zdolne do dokonywania podobnych
uzdrowień i nadprzyrodzonych efektów.
Przykładowo podczas mojej profesury w
Malezji (od 1993 do 1998 roku) dosyć
głośno było tam o drzewie z okolic Ipoh,
jakie to drzewo stanowiło przedmiot kultu
lokalnego plemienia, jednak jakie stanęło
na drodze nowo-budowanej autostrady.
Każdy robotnik który zbliżył się do
owego drzewa z piłą motorową, padał
na ziemię zalany krwią, tak jakby
owo drzewo czyniło ludziom dokładnie
to co oni jemu chcieli uczynić.
Na temat cudownych mocy omawianej powyżej
figury dosyć sporo informacji zawartych
jest w starych manuskryptach. Oto co
przykładowo na jej temat pisze
"Borck: Echo sepulcralis" w manuskrypcie
z 1765 roku, strona 157, cytuję:
"Po sławnej bitwie pod Grumwaldem stoczonej
dnia 15 lipca 1410 r., postąpiło zwycięskie
wojsko polsko-litewskie pod Malbork, gdzie
atoli przednie straże stanęły dopiero 26
lipca, chociaż odległość wynosi tylko mil
15 (mila staropolska = 8.834 km: dopisek mój).
Użył tego czasu
komtur świecki Henryk Reuss
von Plauen, zebrał naprędce posiłki skąd
mógł i
obsadził zamek, gdzie się wkrótce
znalazły i resztki z pod Grunwaldu. Potem
spalił miasto, zerwał most na Nogacie i
postanowił bronić się do ostateczności.
Przystąpił tedy król do oblężenia tej
silnej twierdzy, ale kule kamienne nie
mogły przebić wybornej cegły i rozlatywały
się w kawałki; tymczasem roznosiły lekkie
oddziały jazdy po kraju przestrach i zniszczenie.
Ale brak żywności spowodował Henryka von
Plauen rozpocząć z królem układy;
ofiarował więc on ustąpić Polsce Pomorze,
ziemię chełmińską i michałowską;
same tylko Prusy zdobyte na poganach
miały pozostac przy zakonie. Należało
Polakom przyjąć te korzystne warunki,
ale dostojnicy w radzie królewskiej i
wielu ze szlachty nastawali na całkowite
wypędzenie krzyżaków z Prus, co
według ich zdania zależało tylko
od wzięcia Malborka i kilku zamków.
Jagiełło dał tedy odmowną odpowiedź.
Ale odtąd szczęście jakoś opuszczać
zaczęło oblegających; brak dobrej
żywności i pora gorąca sprowadziły w
obozie choroby; co gorsza, rozniosło
się, że puszkarz, który ugodzić chciał
w obraz N.M. Panny w kaplicy Św. Anny
zaniewidział (z pewnością chodzi tu
nie o obraz - lecz o figurę Madonny:
dopisek mój). Powiadano sobie nawet,
że gdy z niego drwił jego przełożony
i sam drugi raz wycelował do figury,
działo się rozpękło i zabiło stojącego
obok wodza tatarskiego; Tatarzy tem
rozgniewani, tarczami zabili zuchwałego
bluźniercę; miał to być ten, który
pod Grumwaldem pierwszy dzidą zwalił
w. mistrza Ulryka von Jungingen."
#2.2.1.
Moje trwałe uzdrowienia w warszawskim kościele który wcale w Warszawie nie istnieje:
 
Wyniki moich badań opisane teorią
naukową zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
dosyć jednoznacznie definiują co należy
nazywać "cudem". Zgodnie z ową definicją,
"cud" jest to zdarzenie którego
przebieg definiowany jest przez mechanizmy
przeciw-świata i którego nie daje się
spowodować zadziałaniem wyłącznie praw
fizycznych obowiązujących tylko w naszym
świecie fizycznym.
Warto odnotować, że ta definicja "cudu"
wyjaśnie jaki jest jego mechanizm
i skąd się on bierze, a nie z czyjej woli
czy zabiegów jest on relizowany. Wszakże,
faktycznie to absolutnie
wszystko co
tylko dzieje się we wszechświecie, zawsze
ma miejsce wyłącznie za zgodą, życzeniem
i wolą
Boga.
Dlatego jest oczywistym, że jeśli jakikolwiek
cud ma gdzieś miejsce, jego przebieg
i następstwa musiały już uprzednio
być zaaprobowane przez Boga - podobnie
jak Bóg zaaprobował uprzednio też
wszystko inne co tylko zdarza się
w całym wszechświecie.
 
Zgodnie z powyższą definicją "cudu", w
chwili kiedy w 1995 roku przebywałem w
owym kościele NMP przy pałacu prezydenta
w Warszawie, miejsce miały tam aż trzy
cuda. O tym jednak, że cuda te faktycznie
miały tam miejsce, przekonałem się dopiero
w jakiś czas później. W chwili bowiem
kiedy byłem w owym kościele, nie byłem
świadomy że coś niezwykłego się ze mną
dzieje. Pierwszym z tych trzech cudów
było owo trwałe uzdrowienie mojej alergii
płuc, jakie opisałem w poprzednim punkcie
#2.2 tej strony. Drugim zaś cudem było,
że pierwszy z owych cudów miał miejsce
w kościele który dzisiaj wcale nie istnieje
w tamtym miejscu.
 
Kiedy wszedłem do owego kościoła NMP
przy pałacu prezydenta w Warszawie,
drzwi kościoła były otwarte, chociaż
w kościele nie było nikogo. Po wejściu
do środka od razu zobaczyłem znajdującą
się tam sporą figurę Matki Boskiej do
której najpierw się skierowałem aby
pomodlić się o dwa trwałe uzdrowienia.
Po zakończeniu modlitwy i złożeniu
ofiary, rozglądnąłem się po całym
kościele. Wyglądał on wspaniale.
Najbardziej zaciekawiła mnie w nim
wspaniale wykonana i bogato udekorowana
tzw.
konfesja.
Powodem dla jakiego ona mnie szczególnie
zainteresowała, było że jej wygląd imitował
bardzo dokładnie wygląd niezwykłego
urządzenia napędowego zwanego
komora oscylacyjna
które zawarte jest w pędniku głównym
każdego wehikułu UFO. Konfesja w owym
kościele była nawet bardziej wspaniała
i bardziej podobna do pędnika UFO, niż
ta którą widziałem w Bazylice Św. Piotra
w Rzymie. Pechowo jednak, nie zabrałem
wówczas ze sobą aparatu fotograficznego.
Nie byłem więc w stanie jej sfotografować.
Ponieważ zaś już wkrótce potem odlatywałem
z Warszawy do Nowej Zelandii, postanowiłem
że kościół ten ponownie odwiedzę kiedy
będę w Polsce nastepnym razem, oraz
że wówczas upewnię się aby dokładnie
obfotografować ową konfesję. Jednak
kiedy w 2004 roku przybyłem ponownie
do Warszawy aby obfotografować ową
konfesję, okazało się że kościół NMP jaki
odwiedzałem koło pałacu prezydenta w 1995
roku już tam nie istnieje. Na jego miejscu
stoi teraz zupełnie inny kościół. Kolejnym
więc cudem jaki miał miejsce w tamtym kościele,
było że modliłem się i zostałem uzdrowiony
w kościele który w obecnym przebiegu czasu
wcale nie istnieje ani istniał w tamtym
miejscu.
 
Dlaczego i w jaki sposób jest możliwe
aby przebywać i modlić się w kościele
który wcale już nie istnieje w danym
miejscu, wyjaśniłem to dokładniej na
stronie internetowej o
wehikułach czasu.
W punkcie #C6.1 owej strony o wehikułach
czasu wyjaśniłem co właściwie zapewne
się zdarzyło z tamtym kościołem NMP
przy pałacu prezydenta w Warszawie.
Powodem zaś dla którego byłem jednak
w stanie dokładnie rozpracować
i przygotować to wyjaśnienie było,
że dobrotliwy Bóg pozwolił mi zobaczyć
na angielskim filmie dokumentarnym ten
sam kościół w którym się wówczas modliłem.
Jak potem wykazały moje poszukiwania,
kościół ten faktycznie istnieje, tyle
tylko że w miejscowości Święta Lipka -
czyli kilkaset kilometrów od Warszawy.
(Ja sam nigdy w życiu osobiście nie byłem
w Świętej Lipce.) Znaczy w 1995 roku
modliłem się w Warszawie i zostałem
nawet uzdrowiony w kościele który
istnieje setki kilometrów od Warszawy.
Nic dziwnego że wówczas w kościele tym
nie odnotowałem obecności żadnych
innych ludzi.
#3.
Przykład wypełnienia się starej przepowiedni:
W naszym zapełnionym zajęciami życiu
często natykamy się na najróżniejsze
opowieści dotyczące starych przepowiedni.
Zwykle bierzemy je z odrobiną sceptycyzmu -
ot jak kolejne bajdurzenie starych ludzi.
Jednak jeśli ktoś dokładnie przeanalizuje
historie za owymi starymi przepowiedniami,
wówczas się okazuje, że zawsze one się
wypełniają. Tyle tylko, że ich wypełnienie
się dla wielu ludzi staje się widoczne
dopiero po fakcie, nie zaś przed
nim. Zamek w Malborku jest właśnie
doskonalym przykładem jak poważnie
powinniśmy potraktować takie stare
przepowiednie.
Figura Matki Boskiej ze stiuku jaką
opisałem powyżej, związana była z
jedną taką starą przepowiednią.
Owa przepowiednia stwierdzała, że
tak długo jak owa figura stoi na
swoim miejscu, ziemia jaką ona dogląda
pozostanie pod niemiecką kontrolą.
Cokolwiek by nie myśleli ludzie
którzy wiedzieli o owej przepowiedni,
w końcowym efekcie faktycznie się
ona wypełniła. Fugura padła bowiem
pod koniec Drugiej Wojny Światowej.
Jednocześnie zaś ziemia jakiej ona
doglądała uwolniona została spod
niemieckiego przywłaszczenia.
Tom 5 monografii [8]
Totalizm
(szczególnie podrozdzial G1) opisuje
najróżniejsze prawa jakie odnoszą się
do starych przepowiedni. Zgodnie z
tymi prawami:
(a) stare przepowiednie faktycznie
są wglądami w przyszłość, tyle że
wyrażonymi za pośrednictwem prostych
słów. Jako takie one zawsze się wypełniaja; oraz
(b) stare przepowiednie, a także
obiekty do jakich się one odnoszą, wypełniają
prawa "czasowo-niezależnej przyczyny i skutku"
(owe prawa stwierdzają m.in., że "we wszelkich
sprawach kontrolowanych przez prawa
przeciw-świata, przyczyna może się stać
skutkiem,
zaś skutek może się stać przyczyną" -
po więcej informacji patrz strona
gravity.my-place.us/timevehicle_pl.htm).
Wyjaśniając to prawo innymi słowami,
nie powinniśmy żartować z tematu
starych przepowiedni, ponieważ wszystkie
one sa śmiertelnie poważne i z całą
pewnością kiedyś się wypełnią.
Powinniśmy też być bardzo ostrożni
w naszym traktowaniu obiektów z jakimi
takie stare przepowiednie są związane.
Dla przykładu, jakakolwiek próba
odbudowania owej figury z Malborka
(która ciągle nasycona jest energią
niezliczonych modlitw) mogłaby
spowodować znaczące zmiany polityczne
w Europie. W ten sposób naruszyłaby
ona pokój, stabilność i relatywny
dobrobyt jakimi ten obszar cieszy
się od dnia zakończenia Drugiej
Wojny Światowej. Dlatego też,
znacznie bezpieczniej dla wszystkich
tych których to dotyczy będzie jeśli
owa pełna mocy figura oraz jej przepowiednia
pozostaną w przeszłości. Wszakże,
jeśli pozostaje ona w przeszłości,
jeśli ktoś zechce - to ciągle może ją
tam odwiedzić w swoich modlitwach,
myślach i prośbach. Wszakże nasze
myśli i modlitwy są w stanie przemieszczać
się w czasie - w przeciwieństwie do
naszych ciał fizycznych. Stąd modlenie
się do tej figury kiedy zawieszona
jest w naszej przeszłości jest więc
równie skuteczne jak modlenie się do
niej gdyby była ona obecna jeszcze teraz.
Jednocześnie zaś w takim przypadku
NIE będzie ona w stanie wprowadzić
żadnych zmian do stanu politycznego
naszej planety.
Podrozdzialy F1 oraz G2 (tomu 5) monografii [8]
dyskutowanej wcześniej omawiają cały
szereg innych starych przepowiedni, jakie
właśnie mają się wypełnić w bliskiej
już przyszłości. Dla przykładu, rozważają
one znane fakty na temat starej
przepowiedni o przybyciu Drugiego Jezusa
na Ziemię - kiedy waluta Euro zostanie
wprowadzona w Europie. (Owa przepowiednia
stwierdzała,
że Drugi Jezus miał przybyć
na Ziemie "jak złodziej", kiedy Imperium
Rzymskie zostanie odrodzone. Z kolei
odrodzenie się Imperium Rzymskiego
symbolicznie miało miejsce dnia
4 stycznia 1999 roku, kiedy wspólna
waluta Euro zostala wprowadzona w Europie.)
Owe podrozdziały także kierują naszą uwagę
na inną starą przepowiednię stwierdzającą,
że "iskra wyjdzie z Polski", jaka stara
się przekazać informację, że odnowa moralna
naszej cywilizacji zostanie zaczęta
właśnie w Polsce. Warto zwracać uwagę
na owe stare przepowiednie, jako że
zapowiadają one zdarzenia które
bezapelacyjnie nadejdą, stąd lepiej
jeśli jesteśmy świadomi ich nadchodzenia.
Zamek w Malborku jest właśnie doskonałym
przykładem, że bez względu na to jak
potężne coś może się wydawać, ciągle
przydzie taki czas, kiedy zgodnie
z działaniem praw moralnych, jakiegoś
dnia zmuszone to będzie upaść.
#4.
Oś energetyczna i "Smocze Wrota" zamku w Malborku, jego energia "chi" oraz "feng shui":
 
Niewielu ludzi jest świadome, że zamek
w Malborku był budowany zgodnie z
zasadami Daleko-Wschodniej (a ściślej
Chińskiej) wiedzy tajemnej zwanej
feng shui,
jakie wzmacniały jego nadprzyrodzone moce.
Jednym z dowodów owej zgodności planów
zamku z tamtą tajemną wiedzą, jest
istnienie w zamku malborskim "energetycznej
osi zamku", oraz istnienie symboli
które oś tą wyznaczały - a stąd które
indukowały cyrkulację inteligentnej
energii przez Chińczyków zwanej "chi".
(Teoria naukowa zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
nazywa "przeciw-materią" nośnik inteligencji
który jest źródłem owej energii.)
Owa "energetyczna oś zamku" wyznaczana
była w Malborku przez dwa symbole. Jednym
z tych symboli był posąg NMP już omówiony
wcześniej i pokazany na zdjęciach z "Fot. #9"
powyżej. Położony on był po wschodniej
stronie zamku i formował jego biegun
wylotowy dla cyrkulacji "chi" energii.
Drugim zaś symbolem tej osi była "żaba"
na wierzchołku "bramy wodnej" położonej
po zachodniej stronie zamku. Żaba ta
pokazana jest na "Fot. #10" poniżej.
Formowała ona biegun wlotowy dla "chi"
energii. W ten sposób stwarzała ona
zamkowi to co tajemna wiedza "feng shui"
dawnych Chińczyków nazywała "Smocze Wrota"
(po angielsku "Dragon Gate"). Oba te
symbole formowały potężny wektor
cywkulacji i ekspansji energii, który
dodawał Zakonowi Krzyżackiemu
cały
szereg wprost nadprzyrodzonych
mocy
i zdolności ekspansyjnych - jakich
potęgę nasi Słowiańscy przodkowie
doświadczyli tak ciężko na własnej skórze.
Fot. #10ab:
Wygląd żaby z wierzchołka "bramy wodnej" po
wschodniej stronie zamku w Malborku. Owa żaba
dla chińskiego "feng shui" jest symbolem wlotowym,
który wyznacza tzw. "Smocze Wrota" na energetycznej
osi zamku w Malborku. ("Smocze Wrota" z tajemnej
wiedzy "feng shui", to wysoce symboliczne wrota
wlotowe przez które dostarczane jest do danego
siedliska ludzkiego wszystko co potem daje
mu potęgę, znaczenie, oraz bogactwo. Energia
"chi" wpływająca przez owe wrota transformuje
się bowiem w danym siedlisku na rozwój i
ekspansję, które następują poprzez biegun
wylotowy danego ludzkiego siedliska - w
przypadku zamku w Malborku poprzez działalność
kościoła którego nisza zawierała symbol wylotowy,
czyli figurę NMP.)
 
(Cześć a - lewa) Wygląd samej żaby
stojącej na wierzchołku postumentu ze
środka "bramy wodnej". Żaba ta omówiona
jest również w podpisie pod zdjęciem
"Fot. 26" ze strony internetowej o mieście
Miliczu.
 
(Cześć b - prawa) Wygląd całej
"bramy wodnej" w centrum której owa
żaba jest umiejscowiona. Bramę tą widać
mniej-więcej w lewym-centrum powyższego
zdjęcia z części "b". Jest ona także
opisana na zdjęciu z "Fot. #11" strony
internetowej o mieście
Wrocławiu.
#5.
Zamurowane dziewice, romantyczni bohaterowie:
 
Niemal każdy stary zamek posiada
przywiązanych do siebie sporo romantycznych
opowieści. W zamku malborskim istnieje
wieża, w jakiej zamurowana miała być
Aldona, ukochana Mickiewiczowskiego
bohatera, Konrada Wallenroda (faktyczne
imię zamurowanej tam niewiasty brzmiało
Dorota). Oto co wspominany już poprzednio
"Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego
i Innych Krajów Słowiańskich" wydany
w Warszawie w 1884 roku, na stronie 943
pod hasłem "Malbork", pisze na temat
owej wieży swoim nieco archaicznym
językiem, cytuję:
"Niedaleko od rzeźni, tuż nad brzegiem
Nogatu, wznosi się po dziś dzień baszta
maślankowa, 25 m, wysoka; nazwa ta,
powszechnie utarta, opiera
się na podaniu,
jakoby chłopi żuławscy, na wskutek
dobrobytu, tak byli spanoszeni, iż
w. mistrz, aby ich butę ukrócić,
kazal im do zaprawy przy budowie
tej baszty zamiast wody maślanki
używać. Ale to pewnie tylko bajka,
bo właściwie zwała się ta wieża,
w r. 1412 zbudowana, pierwotnie "okrągła",
a nazwę wieży maślankowej dano
jej ledwie dopiero około r. 1596,
kiedy starosta malborski Kostka
4-ch radnych z Lichnów, którzy
przy dostawianiu masła i mleka
bardzo hardo się brali, kazał
w tej wieży zamknąć za karę. W
tej wieży umieścił Mickiewicz
w swoim Konradzie Wallenrodzie -
Aldonę; być może, że słyszał
był coś o jakiejś zamurowanej
niewieście w tych stronach,
ale to była błogosławiona Dorota,
która się roku 1347 urodziła w Mątwach,
a ostatnie lata przepędziła
w Kwidzynie, gdzie zmarła roku 1394."
Tyle w słowniku na temat tej wieży.
Dodam że wieża była też częściowo
zniszczona w 1945 roku, i została
zrekontruowana w 1958 roku, oraz
że na jej wierzchołku umieszczono,
widoczną z daleka blaszaną figurę
kobiety robiącej masło w kierzynce.
Fot. #11: Baszta Maślankowa.
To w tej wieży miało miejsce co
najmniej jedno historycznie
udokumentowane "zamurowanie
żywcem".
Jak to jednak wiadomo o zwyczajach
najróżniejszych "przyjemniaczków" z okresu
średniowiecza, baszty były przez nich
ulubione jako miejsce składowania
niewygodnych dla siebie ludzi.
Przykładowo, kiedy w jakiś czas
temu otwarto podobną basztę znajdująca
się w Paczkowie z południowej Polski,
odkryto w niej pomieszczenie aż do
sufitu zapełnione szkieletami ludzkimi.
Jak się okazało, ojcowie miasta Paczkowa
mieli brzydki zwyczaj wrzucania do
owej baszty przez niewielkie okienko
w jej suficie każdego kto im się nie
podobał. Ponieważ zaś nie było z niej
wyjścia innego niż owo maleńkie okienko
w suficie, nikt z tam wrzuconych już
z niej się nie wydostał. (Zdjęcie i
opisy średniowiecznej "wieży głodowej"
z Paczkowa w południowej Polsce
pokazane są na rysunku "Fot. 6(b)"
ze strony o mieście
Miliczu.)
Zapewne więc i owa niewiasta zamurowana w pokazanej
tutaj baszcie należała do tych bardziej
szczęśliwych, bowiem zdołała swe życie
zakończyć zamurowana w celi w katedrze
w Kwidzynie, nie zaś w mrocznym wnętrzu
powyższej samotnej baszty.
#6.
Średniowieczne tunele pod rzeką Nogat:
 
Praktycznie wszystkie średniowieczne
zamki posiadały podziemne tunele
które były używane dla ukrytej
łączności i ucieczki. Typowa
konstrukcja i własności takich
tuneli doskonale są
zilustrowane
w małym polskim miasteczku Paczków,
które ciągle do dzisiaj otoczone
jest średniowiecznymi murami.
(Paczków jest zlokalizowany
kilkadziesiąt kilometrów na
południe od Wrocławia). Takie
średniowieczne tunele odkryte
pod owym Paczkowem, ujawniły
że zwykle są one
tak zaprojektowane,
aby posłaniec (lub uciekinier)
mógł jechać w nich na koniu.
Zwykle zaczynały się one w
studni danego zamku, lub w
jednej z ukrytych piwnic.
Fotografie tego typu podziemnych
tuneli pokazane są na dwóch
odrębnych stronach internetowych,
mianowicie na stronach
Milicz oraz
Wszewilki.
Zamek w Malborku również wcale
nie jest wyjątkiem w tej regule.
Przed Drugą Wojną światową ogromny
podziemny tunel biegnący pod rzeką
Nogat został przypadkowo odkopany,
a po sfotografowaniu ponownie zakryty.
Fotografia owego tunelu publikowana
była wówczas w lokalnej gazecie z
Malborka.
#7.
Ukryte skarby:
 
Jak każdy stary zamek, także zamek w Malborku posiada liczne legendy dotyczące
ukrytych skarbów z różnych okresów historycznych. W tym dziale opiszę kilka z nich.
* * *
Stopniowe opisywanie dalszych tajemnic
i ciekawostek Malborka, oraz dalszych
szczegółów tajemnic i ciekawostek już
tutaj wzmiankowanych, będzie kontynuowane.
Proszę więc odwiedzić tą stronę ponownie
za jakiś czas!
#8.
Instrukcje:
Problemy
z oglądaniem tej strony:
Jak wszystkie strony otwierające
nasze oczy na fakt skrytej okupacji
Ziemi przez technicznie wysoko zaawansowanych -
chociaż moralnie upadłych UFOnautów,
strona ta jest nieustannie
sabotażowana
przez owych mściwych UFOnautów. Stąd
bez przerwy są problemy z jej otwarciem
i oglądaniem - co dokładniej wyjaśniłem
na odrębnej stronie która w "Menu 1" i
"Menu 2"
może być uruchamiana pod nazwą
"FAQ - częste pytania".
Aby jakoś przeciwdziałać tym powtarzalnym
sabotażom, podobnie jak wszystkie inne
sabotażowane przez UFOnautow strony,
również i niniejsza
strona udostępniana
jest aż pod kilkoma adresami równocześnie.
Warto więc wiedzieć jakie są to adresy,
bowiem w przypadku
problemów z oglądnięciem tej strony
pod jednym z adresów, może ona być otwarta
i oglądnięta pod którymś z innych adresow.
Ponadto, pod każdym z owych adresów
znajdują się także inne interesujące
strony o podobnej tematyce które także
warto odwiedzić. Oto więc wykaz adresów
internetowych pod jakimi niniejsza
strona ciągle powinna byc dostępna -
jeśli UFOnauci jeszcze jej tam nie
zasabotażowali (kliknij na wybrany z nich aby do niego się przenieść):
i.1asphost.com/1964,
milicz.fateback.com,
mozajski.freewebspace.com,
totalizm.nazwa.pl,
anzwers.org/free/wroclaw,
www.totalizm.pl,
bandits.netfast.org,
energy.atspace.org,
evil.thefreehost.biz,
evolution.prohosts.org,
god.ez-sites.ws,
gravity.my-place.us,
healing.happyhost.org,
karma.freewebpages.org,
karma.phpnet.us,
dhost.info/nirvana,
parasitism.about.tc,
rubik.hits.io,
wroclaw.s4u.org.
Tak dla informacji podam tutaj też wykaz
dotychczasowych sukcesów UFOnautów
w blokowaniu dostępu do tej strony.
I tak na początku listopada 2004 roku
UFOnauci zdolali calkowicie usunąć tą
stronę z następujących dwóch serwerów,
mianowicie:
mozajski.i6networks.com,
wroclaw.i6networks.com.
(Moje badania sposobu tego usunięcia
sugerują, że UFOnauci fizycznie zniszyli
serwer jaki posiadał oba te adresy,
podobnie jak w 2003 roku fizycznie
zniszczyli oni serwer na jakim działała
wówczas lista internetowa totalizmu.)
Z kolei w dniu 15 grudnia 2004 roku
UFOnauci zablokowali dostęp do
tej strony działającej pod bardzo
popularnym wówczas serwerem-adresem
milicz.fateback.com.
Potem wprawdzie odblokowali dostęp do
tego serwera, jednak - jak wierzę,
tylko dlatego aby móc monitorować
każdego kto odwiedza tam ową stronę.
Ponadto w 2004 roku UFOnauci aż
dwukrotnie całkowicie wydeletowali
tą stronę po jej umieszczeniu pod adresem
www.nrg.to/newzealand.
Na szczęście, w tamtym roku zawsze
udawało mi się potem tą stronę
ustanowić ponownie pod owym adresem.
Dlatego w 2005 roku UFOnauci całkowicie
zniszczyli moją witrynę z tamtego
serwera www.nrg.to. UFOnauci blokują
też niemal nieustannie mój dostęp
do tej strony umieszczonej pod adresem
anzwers.org/free/wroclaw.
Stąd aby ją tam zaktualizować, zawsze
najpierw muszę znaleźć jakiś sposób
aby się przełamać przez ową blokadę
UFOnautów. W końcu pod dwoma następującymi
adresami
i.1asphost.com/1964,
n.1asphost.com/1970/1964,
UFOnauci wprawdzie pozwalali tej
stronie istnieć, jednak codziennie
blokowali jej oglądanie pod wymówką
że dzienny limit przepustowości
został przekroczony (ja już kilkakrotnie
składałem podanie o zwiększenie tego
limitu, jednak nigdy zwiększenia tego
nie uzyskałem.) Niemniej kiedy w dniu
4 stycznia 2005 roku ponownie odwiedziłem
stronę
n.1asphost.com/1970/1964
aby sprawdzić jej działanie, okazało
się że została ona wydeletowana przez
UFOnautów całkowicie z tamtego adresu.
W dniu 1 marca 2005 roku, UFOnauci
wydeletowali też tą stronę pod adresem:
wroclaw.free2w.com.
Z kolei w dniu 21 marca 2005 roku
UFOnauci zablokowali następny adres pod
jakim istniala ta strona, mianowicie adres
www.nrg.to/newzealand.
Blokadę tą nałożyli w dokładnie
taki sam sposób, jak już poprzednio
zablokowali tą samą stronę pod adresem
anzwers.org/free/wroclaw,
oraz jeszcze wczesniej zablokowali ta strone pod adresem
free.7host02.com/sheep.
Znaczy, strona ta ciągle istniała i
byłą dostępna pod owym adresem, tyle
że ja miałem bardzo trudny do niej
dostęp za każdym razem kiedy chciałem
ją uaktualizować. Wszakże aby do niej
się dostać i ją zaktualizować, najpierw
musiałem znaleźć jakiś sposób aby
przełamać się przez ową blokadę UFOnautów,
a dopiero potem mogłęm wprowadzić do
niej zmiany. (Zgodnie z tym co wyjaśniłem
na stronach internetowych o "prawach
moralnych", dostępnych z "Menu 2",
sposób na obejście naokoło dowolnej
niemoralnej blokady zawsze istnieje -
wszakże sposób ten stwarzają same
prawa moralne.
Tyle że za każdym razem trzeba
włożyć sporo trudu i czasu aby
sposób ten znaleźć.) W latach
2006 i 2007 UFOnauci też wydeletowali
mi cały szereg serwerów lub witryn
zawierających niniejszą stronę o tajemnicach
Malborka.
Pełny wykaz owych złośliwie wydeletowanych
przez nich witryn lub barbarzyńsko
poniszczonych serwerów przytoczony
jest zaraz po polskojęzycznym wykazie
stron na odrębnej stronie zwanej
Menu 4.
* * *
Polskie literki:
W tekście tej strony starałem się
używać polskich literek. Szybko jednak
odnotowałem, że nie każdy serwer poprawnie
koduje i przesyla owe litery. Ponadto
komputery zdają się wyświetlać poprawnie
polskie literki tylko jeśli albo
używają systemu operacyjnego "Windows XP",
lub jeśli ich Internet Explorer został
na nie ustawiony. (Aby ustawić swoją
przeglądarkę "Internet Explorer" na poprawne odczytywanie
polskich liter, trzeba kliknąć na pozycję w jej menu oznaczoną "Widok"
(po angielsku "View"), zaś potem na opcję oznaczoną "Kodowanie"
(po angielsku "Encoding"). Kiedy zaś otworzy się submenu "Dalsze"
("More") z odmiennymi alfabetami, wybrać trzeba i włączyć kliknięciem
alfabet oznaczony "Srodkowoeuropejski (Windows)" (po angielsku
"Central European (Windows)").) Gdyby jednak i takie ustawianie nie
pomogło, wówczas na wszelki wypadek informuję, że jeśli u kogoś
w miejscu literek na ekranie pojawiają się jakieś dziwne znaczki,
to zapewne oznacza, że jego komputer nie wyświetla prawidłowo
polskich literek. W takim przypadku dobrze jest wiedzieć,
że wyświetlane znaczki oznaczają co następuje:
"ą" = "a" z ogonkiem, "Ą" = "A" z ogonkiem,
"ć" = "c" z kreską, "Ć" = "C" z kreską,
"ę" = "e" z ogonkiem, "Ę" = "E" z ogonkiem,
"ł" = "l" przekreślone, "Ł" = "L" przekreślone,
"ń" = "n" z kreską, "Ń" = "N" z kreską,
"ó" = "o" z kreską, "Ó" = "O" z kreską,
"ś" = "s" z kreską, "Ś" = "S" z kreską,
"ź" = "z" z kreską, "Ź" = "Z" z kreską,
"ż" = "z" z kropką, "Ż" = "Z" z kropką.
Oto wykaz polskich literek
jakie mogą wystąpić w moich tekstach:
ą ć ę ł ń ó ś ź ż (małe polskie literki)
a c e l n o s z z (łacińskie i angielskie odpowiedniki małych polskich literek)
Ą Ć Ę Ł Ń Ó Ś Ź Ż (duże polskie litery)
A C E L N O S X Z (łacińskie i angielskie odpowiedniki dużych polskich liter).
Powinienem tutaj dodać, że po
odnotowaniu mizernych efektów moich eksperymentów z użyciem polskich
literek, sporą część swoich tekstów nadal piszę alfabetem angielskim
(łacińskim).
* * *
Tych z czytelników, których zainteresowały
zaprezentowane tutaj ciekawostki miasta
Malborka,
chciałbym poinformować że istnieje także
podobna strona poświęcona opisowi miasta
Milicza
z południowej części Polski. Sporo tematów
omawianych na niniejszej stronie jest
tam również naświetlone i zilustrowane
z punktu widzenia odmiennego prastarego
miasta i zamku. Oto URL adres owej odrębnej
strony o ciekawostkach i tajemnicach Milicza:
http://milicz.fateback.com.
Poza tymi dwoma miejscowościami, swoje
odrębne strony poświęcone ich tajemnicom
i ciekawostkom mają także: wieś
Wszewilki
oraz miasto
Wrocław
- po ich adresy patrz
"Menu 4".
If you prefer to read in English
click on the flag below (Jeśli wolisz czytać po angielsku,
kliknij na angielską flagę)
Data założenia tej strony internetowej: 13 listopada 2002 roku.
Data jej najnowszego aktualizowania: 9 lipca 2007 roku.
(Sprawdź pod adresami z "Menu 3" czy już istnieje nawet nowsza aktualizacja!)
Oto wskazania poszczególnych liczników odwiedzin tej strony:
Free Site Counter